czwartek, 20 listopada 2014

Tajskie nabytki

W tym roku długo wyczekiwane wakacje spędziłam Tajlandii. Oprócz ogromnej ilości ryżu, produkuje się tam jedwab i bawełnę, a w przydomowych warsztatach tka przepiękne materiały. Dlatego już przed wyjazdem wiedziałam, że pamiątki z podróży zajmą sporo miejsca w moim plecaku.
Czasu na szycie jeszcze nie znalazłam, więc na początek postanowiłam pochwalić się moimi łupami. Może macie jakieś propozycje na to, co mogłoby z nich powstać.

Zakupy rozpoczęłam w Ubon Ratchathani. Na początek wybrałam opisywany w przewodniku sklep z kolekcją naturalnych jedwabiów. Wybór tkanin był ogromny, wzory i kolory zachwycały.




Ceny większości wzorzystych tkanin były bardzo wysokie. Najdroższa (zdjęcie poniżej), której 2 metrowy kawałek był tkany przez 6 osób przez cztery miesiące, kosztował prawie 8000 zł za metr.


Je zdecydowałam się na jasno zielony jedwab z kolorowymi nitkami, w nieco bardziej przystępnej cenie. Blask jedwabiu taki sam, a szycie i noszenie gotowej odzieży nie będzie dostarczać zbyt wielu stresów.



W tym samym mieście znalazłam jeszcze jeden sklep z tkaninami. Wizyta miała zakończyć się na zakupie bawełny z domieszką elastyny (jak twierdził sprzedawca) z trójwymiarowym nadrukiem.


Jednak mój mąż zauważył przy ladzie lekko zakurzone, częściowo nawet przetarte skarby:
  • niebieską tkaninę z wyszywaną aplikacją

  • indyjski naturalny jedwab ze złoconym wzorem

  • oraz delikatny, transparentny kawałek bawełny z frędzlami zabezpieczającymi brzegi (po złożeniu powstaję duży szalik)



Z Ubon Ratchathani pojechaliśmy do Mukdahanu. W tym mieście znajduje się bardzo popularny "Indiochina Market", czyli duże targowisko, na którym oprócz pamiątek, tkanin, ubrań i jedzenia, można znaleźć także wiertarki i przedmioty religijne, w które zaopatrują się mnisi.


Ja kupiłam kilka kuponów wzorzystej bawełny, różową sztuczna tkaninę oraz zestaw taśm i guzików (5 zestawów kosztowało 5 zł).







Tuż przed powrotem, spacerując po  Bangkoku, trafiliśmy do zagłębia tkaninowego.Długa ulica z kilku piętrowymi sklepami, ich wnętrza wyglądały mniej więcej tak...


Zmęczona orientalnymi wzorami, wybrałam miłe w dotyku bawełny w dość spokojne wzorki.




I tak obładowana wróciłam do zimnego i szarego Krakowa.

6 komentarzy:

  1. Piękne tkaniny, tylko pozazdrościć i materiałów i wakacji:-) Udanych projektów życzę:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczne materiały, zakochałam się w tym z motywem 3d!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowności! Z niecierpliwością czekam na realizacje bo zasoby już masz:)A wakacji w Tajlandii zazdroszczę ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Realizacja pewnie trochę zajmie... Tkaniny cienkie, raczej letnie i pomysłu brak, muszą pewnie odleżeć:)

      Usuń
  4. O rany! Ale piękne wzory! No i spostrzegawczość męża na 5+! A te bawełny... Zazdroszczę i już nie mogę się doczekać zdjęć, co z nich uszyjesz:)
    Baskinka

    OdpowiedzUsuń